Desbris.
Świat sie rozkłada. Powoli, jednak cały czas i nieprzerwanie. Rozkład dojdzie pewnego dnia do tego stopnia, że nawet rosliny będą na siebie patrzyły wilkiem.
Czy trudno jest zdradzić?
Czy trudno zabić?
Nie, gorzej z poradzieniem sobie z sumieniem już po fakcie. Gorzej z zapominieniem zakrwawionego narzędzia zbrodni tkwiącego w ręce. Rece jakby obcej, żyjącej własnym życiem. Kończynie, która nie posiadając oczu, potrafi spogladać uporczywie, z wyrzutem, oskarżeniem. Spojżenie to opanowała do perfekcji. Nie posiadając ust, potrafi się wykrzywiać drwiąco, jakby kpiła z samego mordercy, cały czas przypominając mu, co uczynił.
Mężczyzna wpatrywał się w swoją rekę rozszerzonymi z przerażenia oczyma. W głowie słyszał drwiący śmiech. Nie przerażało go to, co zrobił, ale to, co działo sie z jego zmysłami. Nie myślał, że oszalał. Nie, nawet nie przeszło mu to przez myśl. Nie mógł skupić się na tyle, aby to sobie uświadomić. Nie, kiedy ta ręka tak przezaźliwie sie w niego wpatrywała. Drugą ręką chwycił niedawno upuszczony nóż rzeźnicki i zaczął zapamietale piłować nadgarstek.
Krew tryskała z przeciętej tętnicy, mężczyzna słabł. Ręka w końcu odpadła.
Åšmiech...
Zaczął pilować kikut. Z utraty krwi osłabł tak, że nóż wypadł mu z ręki. Upadł.
Åšmiech...
Z raportu policji:"Na miejscu zdarzenia znaleziono dwa ciała. Jedno należało do kobiety. Przyczyna zgonu: liczne rany kłute na całym ciele. Drugie należało do mężczyzny. Przyczyna zgonu: wykrwawienie z rany po odcietej ręce.
Odciętej kończyny nie znaleziono."
Rebirth.
-Umrzyj ze mna dziś wieczorem. - Powiedział mężczyzna patrząc kobiecie głęboko w oczy. Ta spuściła wzrok i skromnie pochyliła głowę.
-Jestes pewien, że tego chcesz?
-Jak niczego innego.
Postanowili, że wybiorą sie do mieszkania mężczyzny. Nie rozmawiając wiele ułożyli się na łóżku, nastepnie podcięli sobie żyły.
Urodzili się następnego dnia o brzasku.
-To dziwne, nie uważasz...? - Zauważyła kobieta myśląc nad czymś intensywnie.
-Tak, myślisz o tym samym, co ja?
-To pewne, nasza wspólna smierć obudziła jakieś dziecko. To cudownie.
-Tak!
Szczęśliwi poszli do ośrodka, gdzie budzą się dzieci. Trzymali się za ręce i rozmawiali wesoło.
Chłopczyk, jaki im sie obudził był cudowny. Zdrowy, silny, poprostu idealny. Jednak, jak to małe dzieci maja w zwyczaju, w nocy dużo razy się rodził i płakał, tak więc rodzce troskliwie zabijali go za kazdym razem, czówając nad spokojna śmiercią.
Suicide.
Samobójstwa się nie popełnia. Samobójstwo pielęgnuje się w sobie, chroni i otacza troską. Jest się z nim w ciąży, nosi pod sercem.
Nie patrzę w odchłań, bo odchłań mogła by spojżeć we mnie. Przeraziła by sie wtedy śmiertelnie.
Chciałem zobaczyć jak księżyc odbija się w rzece. W tym celu znlazłem rzekę, znalazłem też księżyc.
Chciałem zobaczyć, jak rzeka z odbijającym się w niej księżycem przepływa pod najpiękniejszym z mostów. W tym celu znalazłem najpiękniejszy most.
Czym jest piękno? Nie zdaniem większoci, nie tym, co pokazują w telewizji. Mojego najpiękniejszego mostu niegdy nie pokazano w telewizji, nigdy nie był w gazecie.
Szkoda, że rzeka, księżyc i most nie istnieją razem. Podczas oglądania jednego, resztę muszę sobie wyobrażać. Moja rzeka płynie w moim sercu. Księżyc juz dawno się w niej nie odbija, tylko lśni nad jakąs inna, obcą planetą. A most... pod mostem jest tylko przepaść i szum powietrza w uszach, gdy opuszczam mój most, żeby zobaczyć, co tak naprawdę jest na dnie. Ciekawe, czy wyobrażnia jest na tyle potężna, aby zmienic kamienie w wodę...
Song.
Kobieta stała na srodku ciemnej sali. Na jej twarzy odbijały się nikłe płomienie świec.
Przełknęła ślinę, odchrząknęła, otworzyła usta i jej twarz nagle się zmieniła. Odbijały się na niej wszystkie emocje zawarte w pieśni. Ruchy rąk opowiadały całą historię, jej usta układały się w słowa. Gardło raz to napinało się z wysiłku, raz rozluźniało. Pieśń trwała we wszystkich wymiarach.
Koniec.
-To było naprawdę cudowne, moja droga. Pięknie spiewasz. - Powiedział głuchy.
-Oh, naprawdę tak uważasz? - Odpowiedziała niemowa.
Comments (0)
You don't have permission to comment on this page.