Pomysł
Jestem kucharzem okrętowym. Tak! Kucharzem, a teraz nie pytaj sie głupio tylko zjadaj tą zupę, bo nic innego do żarcia nie będzie! Co z tego, że znowu rybna? Jak masz problem to pretensje do Theus'a, że krowy i świnie nie żyją w morzu! A wynoś się jak Ci nie smakuje. Na tym okręcie nikt nie gotuje lepiej ode mnie, a ze szczurów pokładowych lepszego żarcia Ci nie zrobię!!! Żebyś ty wiedział co to było jak walczyliśmy z wężem morskim. Największym jaki żył na siedmiu morzach!!! Nikt nie marudził tylko wszyscy dzień i noc zmagaliśmy się z bestią. Zeżarła pół załogi! Ale ostatecznie ubiliśmy gada. Jaka bujda? Najszczersza prawda! Sam zadałem ostateczny cios w serce potwora! A jak nie wierzysz to Twój problem, heh, jakbyś był Inlandczykiem to byś nie watpił w moje słowa...
(pozatym postać jest szermierzem, ale o tym ciii, bo to tajemnica przeszłości, postać pokazuje swoje umiejętności dopiero w ostateczności, a tak to zwykle unika walki)
WÄ…tek indywidualny
Miałem ją... Najprawdziwsza w świecie, mapa skarbów. Znalazłem ją samotną podczas jednej "przygody" na obcym statku, więc się nią troskliwie zaopiekowałem.... A potem ją straciłem. Nie pytaj nawet jak, bo to głupie. No niech będzie, którejś nocy po wyjściu z tawerny byłem zalany w sztok i kilku drabów rozłożyło mnie w małej alejce i ograbiło ze wszystkiego co miałem. Mapę też wzięli. Nie wiem skąd wiedzieli, może ktoś mnie szpiegował już wcześniej. Nie wiem. Ale ją odzyskam... Choćby mialo mi to zająć resztę mojego życia to ją odzyskam!
Komplikacje
Nie walczę. No, tak jak mówię! Brzydzę się bronią. Za dużo już ludzi zabiłem i mam dość. Ale morze wzywa... Niektórych nawyków nie da się pozbyć... Pozatym za coś muszę żyć, a zaciągam się wszedzie, na każdy statek, gdzie tylko mi trochę zapłacą.
(w przeszłości w wyniku głupiego przypadku załoga statku na którym pływał ograbiła i wyrżnęła przyjazny statek pasażerski, od tamtego czasu on sam już nie walczy, żeby nie zrobić niczego głupiego)
Życiorys
W skrócie: Mój ojciec był szewcem, a ja sam miałem zostać kupcem, bo to podobno taki opłacalny zawód był, ale nie bardzo mi to leżało więc uciekłem z domu, aby zostać żeglarzem. Mój statek został napadnięty przez piratów, którzy oszczędzili mnie, pod warunkiem, że do nich dołączę, na co radosnie przystałem. Tak pływaliśmy od portu do portu żyjąc jedynie z grabierzy i ciągłej zabawy. Kiedyś nawet udało mi się zagarnąć mapę skarbów z obcego statku, niestety głupio ją straciłem, ale nie poddam się i może ją kiedyś odnajdę. Ba, nawet podjąłem naukę w Inlandzkiej szkole szermierki! Był ze mnie prawdziwy Jolly Roger, do czasu tego Avalońskiego statku. Tak to zawsze grabilismy cudzoziemóców. W końcu to wszystko w imię kraju i królowej, ale tamci byli nasi. Po tym wypadku przestałem grabić i zająłem się bardziej pokojowym zajęciem - gotowaniem. Zawsze lubiłem dobrze zjeść, więc to wydało mi się całkiem niezłym układem. Po czasie moja załoga rozpadła się, a ja teraz pływam i gotuję tam gdzie dobrze płacą - jednak można uczciwie zarobić na życie.
Osobowość
Staram się unikać sporów, ale jeśli ktoś ma jakiś problem to nie omieszkam mu wyjaśnić, że to jest jego własna sprawa i niech da spokój zanim coś złego mu się "przypadkowo" stanie. Nie znosze tych wszystkich młodzików, którzy myślą, że mogą podbić świat, a sami nic nie umieją, poza pustym gadaniem. Sam też dużo gadam, ale nie uważam, żeby to było coś złego.
(egoista, wybuchowy, przyjacielski)
Szczegóły
(+)
> Wszystko dla Avalonu!
> wierzÄ™ w faerie
> Magia jest w porzÄ…dku, puki daleko ode mnie
> Najlepsze jest czerwone wino
> zupa ogórkowa jest wspaniała
> zawsze dobrze posłuchać ciekawej opowieści przy kielichu
> Inlandia to najwspanialsze miejsce na świecie, a ludzie też tam nie mają równych
> bardzo religijny
(-)
> zniszczyć Montaigne! tych cukierkowych lalusiów!!!
> nie lubię młodocianych żeglarzy
> ani piwożłopów - pić trzeba umieć! (chociaż sam w przeszłości miałem z tym problemy)
Comments (0)
You don't have permission to comment on this page.