KKF Sathra

 

Kwiatki z sesji

Page history last edited by Scorpio 3 mos ago

 

 

7th Sea

 

 

  • Po którejś potyczce z drabami dzielna drużyna wpadła na pomysł by każdy zaczął liczyć ile fragów zdobywa podczas sesji.
  • Rzecz działa się w tawernie, w małym porcie. Trwa walka, przeciwnicy żywcem wzięci z "Piratów z Karaibów" (tak lekko nieżywi). Bohaterka obudzona z zasłużonego snu staje na szczycie schodów w samej koszuli nocnej (dość kusej). Po chwili wszystkie szkielety zamarły patrząc z podziwem...
  • Ta sama tawerna jak powyżej, już po walce. Jeden z bohaterów udaje się na spoczynek na piętro, dwóch pije na dole z szynkarzem. Bohater wchodzi do pierwszego, lepszego pokoju i ponieważ jest ciemno, po omacku kładzie się do łóżka. Wyczuwa nagle, że nie jest sam i zaczyna ręką wymacywać kto jeszcze tam jest. Po chwili zostaje wykopany przez bohaterkę, która tam spała. Przerażony, nie wiedząc co się dzieje, biegnie do głównej sali i wrzeszczy:

    - Na górze jest jeszcze jeden truposz!

Deadlands

 

 

  • Tekst Radka do Lathei tuż po sesji: "Ale przynajmniej mnie koń nie podrywał."

Dungeons & Dragons

 

 

  • Anioł: Ja Ją łapię za pochwę...

    Wszyscy: ???

    Anioł: ...miecza

    Wszyscy: ROTFL

  • Podczas tworzenia postaci do D&D: Munchkin Powered!

    Pacjent_X: Jak polevelujemy to nawet Chuck Norris nam nie podskoczy!

    Kambodża: Ano...

    Cyber Killer (MG): Jasssssssne :-P.

    Anioł: Bo Chuck Norris jest na poziomie epickim! :-)

  • Munchkin Powered!

    Grupa munchkinów wchodzi do jaskini, po niedługim korytarzu natrafiają na pieczarę, w której jest goblin. Widząc tę kwrwiożerczą kupę zabijaków, goblin rzuca się do ucieczki w drugi korytarz. Po krótkim pościgu goblin wbiega do większej komnaty, skąd bije złocista poświata. Gracze (poza jednym) podchodzą ostrożnie do progu, a ten jeden wbiega za goblinem do środka. Widzi wielką górę złota, a obok wielkiego złotego smoka. Rzucił się do ucieczki przewracając resztę stojących jeszcze w korytarzu, a zaraz za nim wejście do komnaty zostaje zagrodzone skalną płytą...

    Reszta: A gdzie goblin?

    On: Pobiegł na obiad. :-)

  • Dwóch graczy znalazło sie w komnacie pełnej iluzji broni na ścianach

    Yarpen: Obmacuję wszytskie sprzety na ścianie

    Mg: <do Grzesia> A ty co robisz?

    Grzesiu: To ja staje pod ścianą

  • Podczas tworzenia postaci:

    Mg: Imię?

    Yarpen: Nie wiem...

    Mg: Ok. Zostaje, ciesz się że nie nazwali Cię "Ch*j wie"

  • Tuż po wyleczeniu jednego z graczy

    Mg: Budzisz się i czujesz nieprzyjemny smak w ustach...

    Yarpen: Co ty mi tam wlałeś?

    Grzesiek: <Zapina rozporek>

  • Sesja improwizowana u Scorpio (tak, ta w której Matrixs odgrywał krasnoluda barda, o ile dobrze pamiętam całe 8 Charyzmy)

          MG: Matrixs, rzuć sobie na występy.

          rzut

          MG: O ja pierdolę

          Gracz: Co?

          MG: 20

  • Ta sam sesja 

          MG: Słyszycie jakąś dziwnie brzmiącą inwokację...

          Matrixs: Alleluja!

  • MG: Słyszycie kroki. Ale nie takie zwykłe kroki. To są takie kroki, jakby Homyck wziął Abu na plecy i szedł po czymś twardym.
  • Rozmowa jednego zgraczy (płci żeńskiej, tak samo jak postać) z magiem, który wychyla sie z okna swojej wieży. Mag raczej nie przepada za gośćmi

          Mag: Bo jak Cię poszczuję magicznymi bestiami!

          Gracz: Bo jak Cię poszczuję magicznymi bełtami!

  • Stary mag, któremu doskwiera samotność w końcu wpuścił Lidię, bo tak miała na imie pod pretekstem grania w szachy. Oczywiście staremu zbereźnikowi wcale szachy po głowie nie chodziły. W pomieszczeniu, w którym rzekomo miała odbywać się rozgrywka, była przykuta kajdanami do ściany sukubica. Lidia zaciekawiona pyta do czego mu tutaj ten demon

          Mag: Trochę sobię tutaj... eksperymentuję.

          Lidia: Dobry fetysz nie jest zły.    

          Mag: Ty też tak uważasz?

  • Dziewczę zostało zwabione w pułapke i prykute do krzesła. A, że mag cały czas siedzi tutaj tak sam... Lida popłakała się , trochę przy tym smarcząc, więc stary czarodziej poszedł szukać chusteczek...

          MG: Słyszysz jak z sąsiedniego pokoju dociera głos: 'Gdzie były te chusteczki?! Gdzie ja schowałem

          kremik..."

  • Do pomieszczenia, w którym przebywa przykuta do krzesła Lidia (krzesło dodatkowo w efekcie pomocy sukuba zaczęło się palić) wpada niziołek (Abu). I co tam, że miał ratować towarzyszke, skoro tutaj na pomoc oczekuje piękna kobieta (sukub).

          MG: To od czego zaczynasz uwalnianie?

          Od cycków.

  • Gracze znajdują sie w pomieszczeniu, którego ściany zbliżają się niebezpiecznie do siebie:

          Matrixs: To ja śpiewam do ścian pieśń, żeby je przekonać, żeby się nie zsuwały.

  • Nasz krasnoludzki bard, jako jeden z nielicznych członków drużyny został na zewnątrz wieży starego maga. Na swój bardzi sposób, próbuje "ratować" część drużyny znajdującą się w środku          

          MG: Grasz, śpiewasz - ani jedno, ani drugie Ci nie wychodzi.

          Matrixs: To jeszcze próbuję "Harpia miała fajny biust" - nie wyszło

          Matrixs: To śpiewam wielką pieśń: Spier*** oni, spier***, chodźcie tu, uciekajcie, zamknijcie drzwi.

          Matrixs: Widziałem sukubicy cień

  • Matrixs:Są tu strzygi?

         Ktoś: A ty na podryw przyszedłeś, czy przygodę przeżyć?

 

 

 

 

 

 

Ex Machina

 

 

Ghost in the Shell

 

 

  • Walka, dwóch najemników (HoMyCK i Matrixs) kontra dwóch ochroniarzy. Najemnicy (gracze) wygrali, ale jeden z nich (HoMyCK) padł praktycznie bez życia (-36 hp). Po walce Matrixs podchodzi do denata (android, dostał serię w bebechy, wszędzie walają się syntetyczne flaki i dużo białej mazi) i pyta:

    - Czy wszystko w porządku?

    Odpowiedzi brak.

    - Dobra to ja szukam czy nie ma tu jakiejś olejarki...

Feniks - konwent

 

 

  • Minstrel: To że mam czerwony pasek na identyfikatorze wcale nie oznacza, że jestem orgiem. Ja tylko z nimi sypiam.
  • Lunatyk do Michała o jego grze pomagającej Aniołowi: Ej, przestań mu robić dobrze.

Klubowy słownik pijacki

 

 

  • Nie odbierać monopolu Czarnemu - powstrzymywać się od wymiotów. (Anioł)
  • Pacjent: Anioł, trzymaj to, to jest cenne, to jest alkohol!

Kość złośliwości

 

 

  • W karczmie ktoś rozmawia z elfią złodziejką, ale ona się wykręca, że musi iść ze swoim towarzyszem. Na to pada zdanie:

    MG - Pani i ten brudny krasnolud? Zaiste krętymi ścieżkami miłość podąża...

    G1 - Nie! To tylko czysto finansowy układ!

  • Sesja odbyła się na konwencie Feniks

    CK (MG) do Mew po tym jak zginęła: To opisz gdzie jesteś...

    Mew: Więc jestem w bezpiecznym miejscu. Jestem pod lewitującym, tytanowym parasolem i szybuję po niebie na skrzydłach i jestem otoczona polem siłowym... Przebij to! ;-D

    CK: To rzuć sobie na to latanie...

MERP

 

 

  • MG: Widzicie niską Wysoką Elfkę...

Neuroshima

 

 

  • Po małym skirmish'u gracze akurat zostali sami na arenie (zauważyli to dopiero po kilku sekundach) i z głośników rozległ się głos: "...A teraz konkurencja, (MG do graczy: kto zgadnie co to będzie to ma 50 xp bonusowo) którą chcemy złożyć hołd pewnej grze komputerowej (zaczyna w tle lecieć Iron Maiden - The Trooper) sprzed 50 lat (gracze zaczynają zgadywać, ale nie zgadli).... Carmageddon!!!!!"

    Słychać warkot silnika z odległego końca stadionu.

    Gracz1: dobra, a gdzie jest nasz samochód?

    Gracz2: to chyba my jesteśmy przechodniami...

    (w tym momencie za ich plecami przejechał samochód - wierna replika Red Eagle) :-D

  • Gracz o imieniu "Subuk" akurat spał...

    Inny gracz: To ja budzę Kubusia od tyłu...

  • G: Hej chłopaki, idziemy mutować na polanty!

 

  • Pełen zestaw kwiatków z pewnej spontanicznej sesji:

    Postać Scorpia jest ksenofobem, a szczególnie nienawidzi Arabów.

    Czarny: "Zmień na Azjatów."

    Scorpio: "Nieeee."

    Czarny: "Ale tutaj nie ma żadnego Araba!"

    Scorpio: "Nie szkodzi."

    Czarny, do Rzeźnika: "Grasz Arabem."

    ---

    Matrixs kula na choroby.

    Czarny: "Hmm. To będzie szaleństwo bostońskie."

    Matrixs: "A co to?"

    Czarny: "Coraz bardziej Ci odwala. Wpadasz w berserk."

    Rzeźnik: "Zajebiście."

    Scorpio się śmieje i kula.

    Czarny: "A ty będziesz miał alergię."

    Scorpio: "No... tak."

    Czarny: "Na Arabów."

    ---

    Czarny: "Widzisz tańczących Mroczków."

    ---

    Rzeźnik: "Idę siusiu."

    Czarny: "Rzuć sobie."

    Abu: "Na sikanie."

    Rzeźnik wykulał 6.

    Czarny wykulał 5: "Wysikałeś się bezpiecznie."

    ---

    Czarny: "Słychać krzyki lokalnej fauny."

    Scorpio: "Tutaj to też i flory."

    Czarny: "Nie, wyszli z lasu, więc flora siedzi cicho."

    ---

    Czarny, do Aśki: "Ty też się przebudzasz."

    Aśka jęczy, przewracając głową. (Co wyglądało dosyć dwuznacznie)

    Scorpio: "Co to było?"

    Aśka: "Odgrywam swoją postać."

    ---

    Postać Aśki ma materiały wybuchowe i zapalnik.

    Czarny: "W sumie jesteś chodzącą bombą."

    Rzeźnik: "Seksbombą?"

    Czarny: "Zegarową."

    Rzeźnik: "Seksbomba zegarowa? To ciekawe."

    ---

    Aśka: "Kto tam?!"

    Czarny: "Słyszysz jej głos: 'Kto tam?'"

    Rzeźnik: "Rzeźnik!"

    Niezręczna cisza, a następnie śmiech zgromadzonych.

    ---

    ­Scorpio pociera Lucyfera (dla niewtajemniczonych - to kot), stojąc za plecami Matrixsa. Naelektryzowanego i zdenerwowanego kładzie na plecach Matrixsowi.

    Matrixs, jak nastolatka, piskliwie: "AAAAIIIIII! K***a!"

    ---

    Matrixs, leżący pod wilkiem, z jakiegoś powodu: "To ja no tego...!"

    Czarny: "Z tym wilkiem?"

    ---

    Scorpio: "Ja nie wiem czemu u mnie gracze mają zwyczaj być wybebeszeni..."

    Czarny: "Ja nie chcę ich od razu ubić. Niech się pomęczę słabą fabułą i nieudolną narracją."

    ---

    Matrixs, o Aśce i Rzeźniku: "Kładę się pomiędzy tymi dwoma."

    Rzeźnik: "Nie ma miejsca między tymi dwoma."

    Matrixs: "Według mnie jest."

    Czarny: "Kładziesz się. Coś jeszcze robisz? Przytulasz?"

    ---

    Matrixs: "Zacząłem prowadzić własny eksperyment... pod nazwą..."

    Anioł: "Kobieta?"

    Matrixs: "Nie! Alkohol!"

    ---

    Rzeźnik: "Wiecie czemu kościoły budowali na planie krzyża? Żeby było wiadomo w co celować. O, bombka tutaj."

    Czarny: "Wtedy bombek nie było."

    Rzeźnik: "Oj, tam. Myśleli przyszłościowo."

    ---

    Matrixs: "Mam propozycję dla osoby chętnej..."

    Rzeźnik: "Nie, lubimy dziewczyny!"

    ---

    Aśka: "Rozglądam się za materiałami do rozpalenia ogniska."

    Śmiechy. Scorpio: "C4!"

    ---

    Aśka, do Matrixsa, w sumie nie wiadomo czy o wilku czy Rzeźniku: Poodcinaj mu te nogi, weź je i idziemy!"

    ---

    Scorpio: "Ja mam cały zestaw dobrych intencji, kaliber 9 mm!"

    Rzeźnik: "A masz wycior?"

    ---

    Marcin do nieprzytomnego Rzeźnika: "Masz postrzeloną nogę. Pomóc Ci?"

    ---

    Matrixs, o swoim postrzelonym barku: "Może się zagoi."

    Marcin, medyk: "Jakby co, to Ci obetniemy."

    ---

    Matrixs: "Jestem... katem... maszyn."

    Rzeźnik: "To po Ci miecz?"

    Matrixs: "Lubię wycinać... kabelki."

    ---

    Czarny: "Widzisz jak Arab rzyga na nogi Samuraja, i jak Samuraj strzepuje rzygi na głowę Araba."

    ---

    Scorpio: "Mówcie - co tam widzicie?"

    Rzeźnik: "Śmierć i krew i flaki."

    Matrixs: "I żółć."

    Scorpio: "A widzicie coś nienormalnego?"

    Matrixs wymienia organy i części ciała, przez jakieś pół minuty, mało składnie.

    Czarny, do Scorpio: "Zrozumiałeś. Jesteś głodny."

    ---

    Matrixs: "Ej, uważaj, pierdnąłeś!"

    Scorpio: "Tak jakoś wyszło."

    Czarny, do Matrixsa: "Stwierdzasz, że pachnie apetycznie."

    Matrixs: "Ej, magiczne słowo."

    Scorpio: "Smacznego."

    ---

    Czarny: "Znalazłeś mocno przeterminowane konserwy, spleśniały ser..."

    Scorpio: "To znaczy, ser pleśniowy?"

    Czarny: "Nie."

    Scorpio: "No, teraz to jest pleśniowy."

    ---

    Rzeźnik, o konserwie: "Pierdolę to. Jem to."

    Abu: "To jesz czy pierdolisz?"

    Scorpio: "W jakiej kolejności?"

    Abu: "American Konserwa?"

    ---

    Czarny: "Powieki Ci się zamykają."

    Scorpio: "Szukam kawy."

    ---

    Czarny: "Ja chyba pójdę z teksańczykiem na stronę, by dać mu wskazówki... i przy okazji wyruchać."

    Scorpio zamiera w połowie kroku.

    ---

    Scorpio, do Rzeźnika: "Sprawdź tamtą szafkę, tam może być jedzenie."

    Rzeźnik: "Zważając na to, że go nie lubię, i on mnie nie lubi, próbuję wyczuć ten blef." Nie udaje mu się.

    Czarny: "Nie wyczuwasz tego blefu."

    Rzeźnik: "No to otwieram tą szafkę"

    Scorpio: "Urywam mu głowę."

    ---

    Matrixs: "Ja też wstaję?"

    Czarny: "Nie, Ciebie zjedli wyjątkowo dokładnie."

Pewien Autorski System ;-)

 

 

  • Pewien bardzo duży i 'yntelygentny' wojownik podnosi na statku jednego z majtków (mając dłoń jak on głowę to naprawdę nie jest trudne) i z mordem w oczach

    - Powiedz małpka!

    - Ma... ma... ma... - próbuje wydusić z siebie przerażony majtek.

    - Za wolno! - i *splat*, tyle było majtka... Potem wojownik popatrzył po reszcie załogi. Po prostu "teleportowali" się pod pokład ;-)

  • Dwójka graczy idzie przez dom, nagle zza rogu z wielką prędkością wypada brat jednego i zanim którykolwiek coś zrobi - młodszy brat (gracz) szybuje przez cały pokój, kończąc na ścianie. Jego brat bierze głęboki wdech i z zadowoleniem:

    - No... już mi lepiej.

Rozmowy pozasystemowe

 

 

  • Pewien klubowicz do drugiego klubowicza. Obaj posiadacze Linuxa (ten drugi jest na tyle ambitny, że chce skompilować samodzielnie kernela):

    - Ale ty nie możesz obrabiać grafiki pod GIMP'em, bo nie masz jądra :)

  • CK: Kupię sobie elektryka!

    Radek: Gitarę?!

    CK: <rotfl>

Shadowrun

 

 

  • Homyck: Jadę autobusem.

    Matrixs: Wdrapuję się na dach autobusu.

    *kości*

    GM: Dobra, wdrapujesz się na autobus. Kierowca Cię nie zauważa.

    Matrixs: Macham do ludzi!

    GM: Ludzie się z ciebie śmieją.

    Matrixs: To pokazuję im fuck'a!

    GM: Ludzie pokazują Ci fuck'a. Ktoś zaczyna w Ciebie rzucać kamieniami.

    Matrixs: Wyrywam coś z autobusu żeby w nich rzucić.

    *kości*

    GM: Wyrywasz przednią szybę. Kierowca hamuje ostro.

    *kości*

    GM: Jakoś udaje Ci się utrzymać na autobusie. Kierowca wyskakuje i krzyczy na Ciebie.

    Matrixs: Daję mu tą szybę.

    GM: Kierowca jest przygnieciony jej ciężarem.

    Matrixs: Podnoszę tę szybę razem z nim.

    GM: Nie trzyma jej kiedy ją z niego zdejmujesz.

    Matrixs: To ją puszczam.

    *kości*

    GM: Kierowca jest znowu przygnieciony. Chyba go ogłuszyłeś. Zaczyna się odczołgiwać w stronę ludzi którzy się zgromadzili.

    Homyck: Wychodzę z autobusu i udaję, że go nie znam.

  • Wszyscy siedzą po domach, nudzą się w czasie jak decker próbuje złamać enkrypcję brute-forcem.

    Matrixs dzwoni do Cybera. "Masz mleko?"

  • Walka z gangiem w slumsach Redmond. Matrixs wyrwał w poprzedniej rundzie drzwi frontowe.

    Matrixs: Rzucam tymi drzwiami w te drzwi, gdzie ucieka ten dzieciak.

    *kości*

    GM: Dzieciak unika Twoich drzwi.

    Matrixs: A drzwi?

    GM: Drzwi nie.

  • Cyber chce się pokręcić po okolicy i nie chce żeby mu Matrixs przeszkadzał. Więc wiezie orka swoim pick-up'em.

    Cyber: Okay, jadę do najbliższego fast food'u. Chodź Matrixs.

    Matrixs: Okay.

    Cyber: Dobra, siadaj tu sobie.

    Matrixs siada sobie.

    Cyber: Dobra, pochodzę do lady i mówię im, że chcę żeby temu orkowi podawać ciągle kebaby dopóki nie wrócę.

    GM: Dobra, wszystko na koszt stylu życia, bo masz Medium.

    Matrixs: Mniam, mniam.

    Cyber: Dobra, siedź tutaj i nigdzie nie idź. Zaraz wracam.

    *Cyber jedzie sobie w inną część miasta, wraca po jakichś dwóch godzinach.*

    GM: Matrixs zjadł już jakieś... dwadzieścia kebabów.

    Matrixs wydaje odgłosy przejedzenia.

    Cyber: Właśnie dają mu dwudziesty pierwszy.

  • Matrixs siedzi w pick-up'ie Cybera, wydaje odgłosy problemów żołądkowych.

    Matrixs: Czy jest tu gdzieś śmietnik?

    GM: Percepcja.

    *kości*

    GM: Widzisz śmietnik jakieś dwadzieścia metrów dalej.

    Matrixs: Wychodzę z samochodu i biegnę do śmietnika się wyrzygać.

    GM: Okay. Docierasz do śmietnika.

    Matrixs: Bueeee!

    GM: Przechodzący troll się z ciebie śmieje.

    Matrixs: To go łapię za frak!

    *kości*

    GM: Łapiesz tego trolla i nawet podnosisz go na jakieś kilka centymetrów nad ziemię. Co robisz?

    Matrixs: Daję mu z bańki!

    *kości*

    GM: Troll jest trochę ogłuszony.

    Matrixs: Rzygam na niego.

    GM: Dobra, troll próbuje cię stłuc.

    *kości*

    GM: Swoim kontratakiem, to ty sprawiasz mu manto. Wygląda jakby ledwo się trzymał na nogach.

    Matrixs: Rzucam go na ziemię.

    Cyber: Ej, Matrixs, jak już zacząłeś to skończ - zabij go.

    Matrixs: Dobra!

    *kości*

    GM: Zabiłeś tego trolla.

    Matrixs: Wracam do samochodu.

    Cyber: Ej, no ale posprzątaj po sobie chociaż...

    Matrixs: Wrzucam go do śmietnika.

    GM: Trochę wystaje.

  • Runnerzy gadają ze starą babcią, która mieszka naprzeciwko mieszkania delikwentki, której szukają. Babcia mówi im, że widziała ją jak szła do sklepu na rogu po lewej.

    Matrixs: Ale na jakim lewym rogu, naszym czy babci?

    Cyber: Babcia nie ma rogów - jest człowiekiem.

  • Matrixs dociera na miejsce spotkania z Johnsonem - zaplecze, cztery nieoznakowane drzwi, z których interesują go trzecie.

    Matrixs: Otwieram trzecie.

    GM: Są zamknięte.

    Matrixs: To je z bańki!

    *kości*

    GM: Wyważyłeś drzwi z bańki.

Spotkania klubu

 

Może to nie z sesji, ale też wesołe ;-).

 

  • Trzech klubowych informatyków rozprawia na temat różnych języków pisania stron WWW (php, asp, jsp, itd...). Po paru minutach obecny tam Dhaerow rzekł:

    - Dobra, ale może przejdźcie na wspólny?

  • Radek od CP: "Mangowcy się nie boją, bo strach ma wielkie oczy!" :-D
  • Pani Beata mówi, że nie wolno jeść po 18. Chomik na to: "Ja mam większą dupę niż pani i się tym nie przejmuję".

Tri-Stat dX

 

 

Hell-o-ween 2k8

 

 

  • Sesja działa się późno nocą, więc co poniektórzy trochę przysypiali... Postacie walczyły właśnie z kilkoma wilkami, udało im się wyjść z tego starcia zwycięsko. Rzeźnik tylko usnął w międzyczasie, więc CK (MG) klasnął głośno w dłonie, żeby go obudzić:

    - Dobra, co robisz?

    - Yyyy, atakuję tego najbliższego!

Sin City

 

 

  • Trójka postaci została nieprofesjonalnie "zabita" i zakopana w parku dinozaurów na obrzeżach miasta. Budzą się niemal jednocześnie i wygrzebują z prowizorycznych grobów, a wtedy postać, która pierwsza się obudziła rzecze:

    - A Wy co? Świt żywych trupów?

Wampir: Mroczne wieki (LARP)

 

 

  • Malkavian: nie róbcie ze mnie wariata
  • Malkavian: Gdzie według ciebie jest miejsce wampira?

    Trzymiś: Tam gdzie stoi.

Wiedźmin

 

 

  • Sesja improwizowana. Jeden z graczy: OK, to ja gram krasnoludem, pół metra wzrostu, 50 kg wagi...

    W tym momencie wszyscy w śmiech. "1 cm wzrostu to 1 kg?", "Łatwiej obskoczyć niż obejść!", "Jak będziesz spał to uważaj, żebyś się nigdzie nie potoczył przez przypadek." itp komentarze... ;-)

Zew Cthulhu

 

 

  • Student do profesora, kiedy został ściągnięty na wykład przez innego studenta, podczas, gdy sam był dzień po imprezie i na spacerze gdzieś na mieście...

    prof: Panie Smith, gdzie Pan się podziewał?

    student: No... Chodziłem do przodu i na boki...

 

Comments (0)

You don't have permission to comment on this page.