Herkulanum
Sami nie wiemy co nas bardziej kryje
Cień Wezuwiusza czy cienie Pompei
Spójrzcie na miasto które już nie żyje
Po tysiÄ…cleciach martwym brak nadziei
Że pył opadnie z waszych oczu
Że mieć będziemy własny cokół
Jak nasza większa siostra
Odkryta wam na postrach
Wraz z psem na łańcuchu co jak symbol wyje
Sami nie wiemy czyja to jest wina
Że choć ofiary tej samej tragedii
O Herkulanum człowiek zapomina -
- Pompeje respekt budzÄ… odpowiedni
Świątynie łaźnie też mieliśmy
Podatki wiernie płaciliśmy
Nie warte nic pomniki
Gdy krzyczÄ… statystyki:
Pompeje to ogrom! Herkulanum - drwina!
Miasto nieznaczne na uboczu skryte
Lecz gościł tutaj często na wakacjach
Lubo senatu członek czy ekwita
My też Rzymianie! Też cywilizacja!
Za hołd składany wielu bogom
Niewielki płacić musi drogo
A olbrzym po zawale
W wieczystej płynie chwale
W niej wszystko dokoła utonie zabite
Nawet sam wulkan traktował nas gorzej
Gdy ubrał ziemię w grube zniszczeń swetry
Pył na Pompeje - na nas lawy morze
Różnica ważka - cztery kilometry
Zdecydowały o dwóch miastach
Dziś Herkulanum w skałę wrasta
W Pompejach ziemia miękka
Zlepiony lęk wylęga
Gdy tysiąc łopat łęg sczerniały orze
Tu psy też wyły wiązane do żerdzi
I ludzie w mocy paniki zastygli
Podnosząc pięści na ogniste piędzi
Lecz my mniej ważni nas mit nie uskrzydli
Świat dał przywilej dla możniejszych
Że ginąc przyćmić muszą mniejszych
W niedoli większych panów
Nieszczęsne Herkulanum
Straciło prawo nawet do swej śmierci
Poemat egzystencjalny
Powiadają że życie to suma doświadczeń
Zwiędnie jeśli je zamkniesz jak kanarka w klatce
Jeśli myślisz to jesteś niekoniecznie zaś żyjesz
Śmiej się biegaj i szalej chwytaj diabła za szyję
Powiadają czym śmierć jest to jasne jak słońce
Zapytują więc tylko czy stanie się końcem
A poecie wiadomo że złych pytań wszak nie ma
Lecz ze złych odpowiedzi jak uczynić poemat
Powiadają że Boga nie można zrozumieć
Ale jeśli Go pytasz to pytaj jak umiesz
A poecie wiadomo że złych pytań wszak nie ma
Lecz ze złych odpowiedzi jak uczynić poemat
Kwestia stołowa
Odkrywają pospołu
Pokolenia u stołów
Że wrażliwszym jest człowiek na rauszu
Gdy ropiejÄ… zwierzenia
Niczym wyrzut sumienia
I oszczerca wyzbywa się fałszu
Do szacownych powitań
Dobra jest okowita
Zacnych gości czcić można i winem
Sportem wszystkich Polaków
Jest spożycie koniaku
Póki pijesz twa Polska nie zginie
Miłość strach i nienawiść
Ci siÄ™ w twarzy wytrawi
PlamÄ… lanÄ… czerwonym inkaustem
Dusza zaćmi się w oczach
Załzawionych przeźroczach
Gdy zadławisz się powietrza haustem
Kiedy nadmiar znieczuleń
Twoje ciało zatruje
Złamie umysł i wsączy się w kości
Wyrzuć z siebie co tobie
Kłębi się na wątrobie
Wnet wywróżysz los z własnych wnętrzności
ZduÅ› bezczelnÄ… odrazÄ™
Przed tym co się ukaże
Wszak ty sam ukazałeś to sobie
Tak dobrobyt siÄ™ szerzy
A ty nie szczędź pacierzy
Za bogactwo pij Bogu na zdrowie
Wreszcie prawo ciążenia
Ciało zbawi od drżenia
I opadniesz z sił gdzie ci przypadnie
Sen cię zmoży uczciwy
Boś ty człek sprawiedliwy
Choć wyglądasz i pachniesz szkaradnie
Kiedy rankiem siÄ™ zbudzisz
Schnąc wśród więdnących ludzi
Nie lekceważ ścielących się znaków
Rzuć hulanki pochopne
Chwiejnym odmów roztropnie
Byś bez wstydu mógł besztać pijaków
Comments (0)
You don't have permission to comment on this page.