Słowo na temat słów
4 maja 2006. "Pierwsze podejście"
- Ale się wpakowałeś! - zaśmiała się Glenda, moja diabeł-stróż. Siedziała na moim biurku ze skrzyżowanymi nogami, a ja zastanawiałem się, jak można było diablicy dać imię, które po walijsku oznacza "dobra"?
Może dlatego, że była dobra... w wyśmiewaniu mnie. Jak każda kobieta, uwielbiała mieć rację i tym razem znowu ją miała. Sam na siebie ściągnąłem funkcję redaktora stylistycznego strony pisanej przez informatyków i fantastów.
- Bym zapomniała: masz pozdrowienia od Syzyfa! - cała trzęsła się ze śmiechu. Miała nieznośny nawyk śmiania się z własnych dowcipów. Słabych, moim zdaniem.
- Nie przesadzasz? Owszem, tu i ówdzie coś się znajdzie, ale oni wszyscy bardzo dużo czytają, więc...
Teraz tak się roześmiała, że kopnęła mnie kopytkiem w kolano. Poważnie zacząłem się zastanwiać, czy nie zrobić znaku krzyża, który zwykle ją odstrasza, albo przynajmniej psuje jej humor. Na szczęście po chwili się opanowała i z obcisłego stanu swojej czarnej wieczorowej sukienki wyciągnęła chusteczkę, by otrzeć łezki z oczu.
- Nie przesadzam? Chłopie, używaj czasami tego rozumu! Co oni czytają? No co?
- Fantastykę oczywiście...
- No! A dlaczego ty już prawie nie czytasz fantasyki?
Milczałem dobrą chwilę, poważnie na nią obrażony, ale w końcu odburknąłem:
- Bo chcę poprawić swój styl.
- Dokładnie! Skoro już rozumiesz, to ja spadam! Do następnego razu!
Zniknęła, pozostawiając po sobie zmieszane wonie siarki i truskawek, a ja wróciłem do swoich rozmyślań nad moją pracą. Tak, to prawda, że większą część lektur moich ukochanych, redakcyjnych podopiecznych stanowią dzieła, które wysokim stylem nie grzeszą, ale to nie znaczy, że sami piszą tylko takim stylem. Więcej, nie rzadko zaskakują mnie konstrukcjami bardzo składnymi i eleganckimi. Moim zadaniem jest po prostu wygładzenie wszystkiego, co znajduje się pomiędzymi tymi perełkami.
Nie zmienia to faktu, że chętnie bym widział jak członkowie Sathry zgłębiają nie tylko twórczość Asimov'a i Le Guin, ale też Pilch'a, Prus'a i innych.
Westchnąłem i zacząłem się zastanawiać, za co się zabrać, po tym jak skończyłem poprawki na stronie głównej i podstronach. Bez wątpienia za dział literatura, ale za co najpierw: za "Złodzieja"? "Nixon'a"? "Enpeca"? Może czytelnicy mi doradzą?
Minstrel, red. styl. i wlk. wielbiciel truskawek
21 maja 2006. "O elfach, Drow'ach i rock'u."
- Czy ty wiesz, że twoja interpunkcja wymaga rewizji?
Subtelny zapach siarki oznajmił przybycie mojej diabła-stróża. Nie odwróciłem się, udając, że nic nie słyszałem. Może sobie pójdzie? pomyślałem. Stukot kopytek, po chwili wytłumiony przez wykładzinę, oznajmił mi, że Glenda nie zamierza mnie opuścić.
- Hej, nie zgrywaj się - trąciła mnie swoim długim paznokciem pomalowany na (a jakżeby inaczej?) czarno. - Teraz opowiadaj co zrobiłeś z historią Rielev.
- A co zrobiłem?
- Sam dobrze wiesz. Jako diabeł mogę tylko pielęgnować wątpliwości, które sam dopuściłeś do siebie. No, gadaj!
Zamyśliłem się. Raczej nie chodziło jej o przecinki, te chyba już mam opanowane. Nie za wiele ich, nie za mało. Myślniki i dwukropki to betka, trzykropki tym bardziej. Wykrzykniki były w tym tekście zbędne. Średników używam tylko w angielskim, więc jedyną rzeczą jaką zostaje są...
- Co ty masz do moich dużych liter? - spytałem oburzony.
- No, spójrz! Spójrz na te twoje "Drow'y"!
- Co z nimi? "Drow'y" jak "Drow'y".
- "Elfy" piszesz z dużej czy małej?
- Z małej...
- No? Więc "Drow'y" też powinieneś pisać z małej.
- Nie, nie, nie! To tak samo jak z orkami! "Ork" piszesz z małej, ale już "Uruk-hai" z dużej! Drowy nie są czymś oddzielnym od elfów, tak jak Anglicy nie są czymś oddzielnym od ludzi. Mylisz narody i rasy.
Zamrugała tymi swoimi czarnymi rzęsami i na chwilę wysunęła nieświadomie język z ust. Był rozdwojony i wąski. Chyba ją zbiłem z tropu, ponieważ diabły zamieniąją się w węże, nietoperze i świnie tylko w obliczu niebiezpieczeństwa.
- W porządku... - zaczęła powoli. - Jednak jest jeszcze jedna drobna rzecz.
- Jaka?
- Apostrof.
Spojrzałem na "Drow'y". Rzeczywiście, apostrof tam sobie stoi, całkiem zadowolony z siebie. Ja też byłem z niego zadowolony. Tak jak nie pisze się "Tiffanyego" tylko "Tiffany'ego", tak pisze się "Drow'y", a nie "Drowy".
- Wcale nie! Pisze się "Drowy"! Żadnego apostrofu!
- Pisałoby się bez apostrofu, gdyby zamiast "w" byłoby "ł"!
- Nie! Apostrof stawia się, gdy chce się dołączyć końcówkę do samogłoski "y", tak jak w "Goofy'ego", ale już nie ma potrzeby wstawiania go, gdy jest spółgłoska, tak jak w "Donalda"! To nie ma nic związanego z tym, czy litera oznacza inną głoskę niż w Polskim.
- JesteÅ› pewna?
- Jak tego, że noszę torebkę Prady!
Spojrzałem na jej torebkę. Rzeczywiście, diabeł nosi Pradę. Zastanawiam się co noszą diabły płci męskiej: Armaniego? Nie, pewnie Cardina. Sam sprzedałbym duszę za porządną, jednorzędową marynarkę na dwa guziki z Cardina.
- I co teraz zrobisz?
- A co mam zrobić? Zaraz tam wracam i poprawiam.
- No.
Coś mi tu nie pasowało.
- Czy ty właściwie powinnaś mi pomagać? W końcu, ty chyba powinnaś mnie zwodzić na pokuszenia, albo co?
- No, tak... - zaczęła nerwowo kręcić swój ogonek dookoła palca. - Bo widzisz, jak ci nie pomogę się uczyć, to nigdzie nie dojdziesz, a o wiele przyjemniej jest kusić kogoś, kto może mnie przyjąć w daczy na południu Francji albo loggii w Alpach Włoskich.
Kiwnąłem głową. To miało sens. Faustowki, pokręcony sens, ale miało.
- To ja już idę.
W okamgnieniu rozpłynęła się w powietrzu, a ja wciągnąłem w płuca woń siarki, zmieszaną z wonią truskawek. Bardzo zajął mnie ten apostrof. Póki co, to go usunę, ale czy czytelnicy mogliby mi podać precedensowe przypadki pisania słowa "Drow"? Byłbym wdzięczny.
Minstrel, red. styl. i ob. III/IV RP
25 maja 2006. "Niespodziewana wizyta."
W pokoju roznosił się zapach piwa... Minstrel siedząc tego przedpołudnia przy komputerze wciąż zastanawiał się nad kwestią apostrofu. "Zaraz, jaki zapach piwa?!" Usłyszał jak ktoś stąpa za nim, a były to ciężkie kroki. Zaczynał się odwracać, kiedy usłyszał warknięcie "Patrz w ekran!". Tubulny, basowy głos zdawał się nie przyjmować żadnych sprzeciwów. Redaktor kątem oka zdążył zauważyć jak wygląda przybysz. Zdecydowanie nie był to przyjemny widok. Muskularna postura niemal groteskowych wymiarów, szerokie skrzydła na plecach, żadnych włosów na twarzy, a zamiast tego rogi... trzy rogi. No i te oczy. Czy one w ogóle tam były? Zmysły zawodzą nas w najmniej oczekiwanych momentach. Demon, bez wątpienia. O dziwo, nie nosił Cardina, nie miał na sobie w ogóle garnituru. Szerokie, jeansowe spodnie, workowaty t-shirt i sportowe buty. Jeśli w piekle są dresiarze, to był chyba jeden z nich.
- Staczasz się Minstrelu... - zaczął gość.
Minstrel jedynie głośno przełknął ślinę, podczas gdy demon rozsiadł się na kanapie za nim i rozłożył wygodnie skrzydła.
- Popatrz jak piszesz, dajesz się zwodzić tej diablicy, i zapominasz przy tym o sprawach najważniejszych.
- Kim jesteÅ›?
- Powiedzmy, że zajmuję się DTP. Wiesz, te spacje, kropki, przecinki, literówki, wszystko co wpisujesz z klawiatury - jego głos, mimo iż mniej rozkazujący, nadal brzmiał upiornie. - Nie szukaj, już wszystko zostało poprawione, ale pamiętaj na przyszłość, aby nie kaleczyć wzroku czytających.
W głowie edytora kłębiły się myśli. "Czy oni zawsze tak muszą?", "Jak mam się rozwijać, kiedy poprawiono moje błędy bez mojej wiedzy?", "Ale on śmierdzi, będę musiał solidnie wywietrzyć pokój."
- Ale skąd wiedziałeś?
- Powiedzmy tylko, że możesz czuć się obserwowany... - Po czasie Minstrel zauważył jego odbicie w monitorze. Usta upiora wykrzywione w szyderczym uśmiechu wcale nie nastrajały optymistycznie.
- Wspaniale - rzekł Minstrel z rezygnacją w głosie. - Ale skoro już tu jesteś to może wyrazisz swoje zdanie o tym apostrofie?
- Hehehe... Apostrofy. Różnie się je stawia w pisowni różnych języków. W polskim nie ma ich w ogóle, po angielsku jest ich pełno. I tu jest cerber zakopany, żeby ustalić w jakim języku piszesz dane słowo, ale tę kwestię pozostawiam już Tobie - pokłonił się i zniknął.
Redaktor podszedł do okna, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Zapach mordowni jeszcze przez długi czas się nie wywietrzy. Detepowiec z piekła? Może rzeczywiście Minstrelowi zdarza się raz na jakiś czas zrobić jedną czy dwie literówki, ale to chyba nic wielkiego? Chociaż z drugiej strony liczy się dobro czytelnika - aby tak napisać tekst, żeby nie odstraszał.
Również jego uwaga o apostrofach była guzik warta. Nadal nie było to żadno rozwiązanie, ponieważ każdy ma inny pogląd na ten temat. Chociaż może właśnie o to chodziło...?
Cyber Killer, detepowiec i admin. witryny
Comments (0)
You don't have permission to comment on this page.