- Opowiadanie w trakcie pisania. Uzupełniać je będę jak tylko muzy pozwolą.
- Wszelkie uwagi i komentarze proszę kierować na e-mail, lub na forum klubu
Spisek
- A więc postanowione. - rzekł Quintus. - Najpóźniej za rok będziemy u władzy.
Spisek dojrzewał. Miał nowych protektorów. Władza Maksimiusa zwanego ostanio Szalonym miała zbyt wielu wrogów. A po ostatniej prowokacji, kiedy to garnizon wydał zatrute zboże była już tylko tytularna.
"Tak. Wystarczy tylko pozbyć się wątpiących, w odpowiedniim momencie wydać Tyrlusa, a Cesarz sam osobiście nałóży mi namiestnikowski diadem." - Quintus omiótł spojrzeniem salę i zatrzymał wzrok na bystrej twarzy swego dowódcy Scypiana. - "O czym myśli ten szczwany lis?" Nie mógł jeszcze wiedzieć, że Scypian trzy miesięce temu otrzymał od swoich przełożonych ze Straży Pretoriańskiej rozkaz aresztowania go i zagłodzenia na palu. Ba, w życiu by nie podejrzewał, że Cesarstwu jego bunt jest na rękę.
* * *
W stolicy Cesarstwa panował nieznośny upał. Nawet cienie drzew w Cesarskich ogrodach nie mogły złagodzić udręki jaką przeżywał Austenor, dowódca Straży Pretoriańskiej i osobisty doradca Cesarza. Dawno już minęły czasy, gdy jego legiony przemierzały ziemie Cesarstwa. Ach jak byłoby miło teraz być z nimi. Upojony zwycięstwem po kolejnej krwawej bitwie przemówiłby do tych co przeżyli, wniósłby ofiarę bogom, a potem oddałby się rozkoszom ciała z pojmanymi brankami.
"Ach to było życie - pomyślał Austenor - nie to co teraz."
Austenor otrzymał nominację na dowódcę Pretorian zaraz po bitwie w Wąwozie Druidów.
* * *
''Historia Austenora (wyjątki)
Ja Austenor syn Astlosa, dowódcy Stronnictwa Jastrzębi Złotej Rady Cesarza czując brzemię wobec historii spisuję swoje dzieje.
(…)
14 dnia 362 roku Cesarstwa pora wczesnych zbiorów.
Zwyciężymy! Tak rzekłem moim legionistom, gdym zjadł wątrobę orła przed bitwą. Kapłani tylko pokiwali swymi wygolonymi po bokach głowami. Zakłamani hipokryci doskonale wiedzieli, że tego dnia przeleje się wiele krwi, i to nie tylko naszych wrogów. Chcąc otworzyć drogę Cesarstwu do ziem za Wyżynami Adorei musiałem wybierać pomiędzy tym wąwozem, a przeprawą przez Kanion Sylkosa. Od czasów Quertha Śmiałego nikt nie przeprawiał się kanionem. Poprowadził tysiąc, przeżyło trzystu. Tylko po to, by ich wnętrzności zostały rozwłóczone po polach Barbariosów. Samego Querthaza za te straty po tym jak cudem wrócił do stolicy kazano rozszarpać oszalałymi arisami. Lepiej dla niego by było, gdyby zginął w bitwie.
A więc wąwóz w wyżynach. Zwiadowcy mówią o wycieczkach wroga, oraz o krwawiących dębach. Zakazałem o tym mówić w obozach, za dużo świeżych rekrutów mam w szeregach, a nie chciałbym żadnego ścinać przed bitwą za dezercję. Nie, dziś niech się bawią, być może ostatni raz w życiu.
(…)
16 dnia 362 roku Cesarstwa pora wczesnych zbiorów.
Jeszcze wczoraj walczyłem. Dziś stałem przed obliczem Najwyższego. Zaiste potężna jest magia Pretorian, skoro tu jestem.
Bitwa była dla nas zwycięska. Słusznie przewidziałem, że dzicy nie zostawią obwodów. Dwa oddziały łuczników wypłoszyły ich do wąwozu, w którym planowali nas zamknąć. Wprost na miecze moich legionistów. Nie powstrzymywałem ich nawet gdy ślizgając się na krwi pokonanych wrogów i konających współbraci rzucili się dobijać rannych. Wszak niektórzy z nich jeszcze przed bitwą słyszeli krzyki wiklinowego człowieka.
„Austenorze, czy pragniesz osiągnąć łaskę poznania” – głos dudnił, otaczał mnie jakby z zewsząd. „Tak” – odrzekłem nie będąc pewnym, co właściwie czynie. Do dziś nie pamiętam, co tak właściwie ujrzałem. Była tam światłość, która na swym dnie miała mrok. Byli Świetliści walczący ze Świetlistymi. I byli ludzie, bezradni niczym nowonarodzone dzieci.
„Powstań Austenorze. Łaska poznania została ci dana.”
Zostałem Cesarskim Magiem.''
* * *
- Wejdźcie panie – miękki głos sługi zaprosił Austenora do środka. – Cesarz jak skończy spotkanie ze Świetlistymi, z radością pana podejmie. Tymczasem raczcie skosztować wina.
Comments (0)
You don't have permission to comment on this page.